Technologa pasywna i aktywna a wydajność gier komputerowych

Na wielu forach w Internecie pojawiły się dziwne plotki i błędne założenia, jakoby poprzez wykorzystywanie pasywnej technologii 3D podczas grania, osiągniemy większą ilość klatek na sekundę. Zwolennicy tej teorii tłumaczą to tym, iż każda klatka posiada tylko połowę swojej rozdzielczości w poziomie, więc jej renderowanie jest krótsze, co ostatecznie ma prowadzić do zwiększenia wydajności gry komputerowej. Nie jest to prawda, ponieważ w rzeczywistości system renderuje pełną klatkę w rozdzielczości 1920 na 1080 pikseli, a niewymagane dla konkretnego oka linie są zwyczajnie wymazywane poprzez skomplikowany algorytm. Oczywistym jest więc, że zarówno technologia aktywna jak i pasywna wykorzystują tyle samo mocy komputera i nie może być mowy o drastycznych zmianach wydajności.

interlinie-pasywne-3d.jpg
Wygaszanie linii w pasywnym 3D (fot. hometheater.com)
W tym momencie można zadać ciekawe pytanie. Czy stworzenie systemu, który zamiast wygaszać część linii, renderowałby tylko te wymagane nie byłby szybszy? Teoretycznie tak. Ale metody obecnie stosowane posiadają kilka interesujących zalet. Pierwsza to umożliwienie w większości przypadków tworzenia zrzutów ekranu w pełnej rozdzielczości, a druga związana jest z algorytmem tworzącym kolejne klatki i bezpośrednią jakością obrazu w technologii pasywnej. Okazuje się iż posiadając wszystkie informacje na temat danej klatki, algorytm konwersji do 3D uzyskuje znacznie lepszą jakość, zwłaszcza jeżeli chodzi o anti-aliasing, który jest największym poszkodowanym zmniejszenia rozdzielczości o połowę dla danej klatki.

Może zainteresują cię podobne artykuły: